Seriously?

Zdaję sobie sprawę z tego, że blog jest rzadko aktualizowany, ale mimo wszystko jest. Jeden przepis miesięcznie nie jest oszałamiającą propozycją kulinarną, ale mimo wszystko wymaga to ode mnie zdobycia składników, przetestowania pomysłu oraz zapisania go i umieszczenia tutaj. Czyli pracy mimo wszystko. Jeśli chciałabym pisać przepisy dla siebie, to mam od tego specjalny zeszycik, nie muszę tego jeszcze wrzucać na sieć. Wrzucam, bo chcę się podzielić z CZYTELNIKAMI. Bo to dla CZYTELNIKÓW jest to miejsce. Proszę mi tylko powiedzieć, jaką mam mieć motywację do tej pracy, skoro szanowni czytelnicy mają mnie w dupie i po tym, jak ja się napracowałam nad nowym daniem i dzielę się nim z czytelnikami, nie napiszą nawet jednego marnego komentarza pod przepisem?
Szczerze powiem, że z braku jakiegokolwiek odzewu ten projekt przestaje mnie zupełnie bawić. Skoro nikt tego nie czyta, to mogę to równie dobrze skasować i dalej gotować tylko dla siebie.
Dziękuję za uwagę.
I tak, to jest foch. Z przytupem.

skomentuj (1); 2010-09-15






Księga Gości
dodaj zobacz

Archiwum
2010
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
marzec
luty
styczeń


Linki
Ja w sieci
Chińszczyzna dla opornych
Savouairu vivuru
Japońskie śniadania
Azjatyckie zupy
Moje sushi

Recenzje
Thai express

Przepisy
Gnocchi z sosem pomidorowo-serowym
Tajska zupa rybna
Tarta owocowa
Bułeczki z ziarnami
Kuleczki wołowe
Łatwy placek owocowy
Kompot z suszu
Sushi

Polecane
Marco Pierre White
Häagen-Dazs
Sushi Shop
Cooking With Dog
Deka Smak, Katowice
Sushi w Polsce
Jamie Olivier
Gordon Ramsay
KuchniaTV


Powered by blog.pl
Layout by niedziela